x
Tom I
Wyjście z domu / Moja historia / Pożegnanie
Wyjście z domu
22.04.2026
x O mnie
x

Mam na imię Asteria, mam 16 lat i jestem aspirującą czarownicą. Gdy mnie zobaczysz za pierwszym razem, zauważysz okulary o grubych denkach, długie potargane włosy i poplamione tuszem palce. Noszę długi, zielono-brązowy płaszcz, spiczasty kapelusz z ogromnym rondem i wszędzie ze sobą targam woreczek z ziemią, którą nazbierałam w przydomowym ogrodzie babki. Zauważysz też pewnie mojego chowańca, Opal. Jest to niewielka smoczyca, która nigdy mnie nie opuszcza. Nasza więź jest tak silna, że często ze sobą rozmawiamy, co może postronnym wydawać się dość dziwne, i pewnie nas nie rozumieją.

Większość ludzi z wioski powiedziałaby, że jestem spokojna i rozmarzona. Ludzie mi bliscy uważają, że zawsze powinnam być pragmatyczna. Osobiście wydaje mi się, że jestem zbyt strachliwa i chciałabym być bardziej odważna.

x
Moja historia

x Piszę te słowa z mojej rodzinnej wioski Fyrkat, w której mieszkam od urodzenia z moją babcią Cerridwen, lokalną czarownicą. Ludzie w wiosce mówią, że jest wycofana i marudna, ale gdy jest ze mną sam na sam potrafi być bardzo kochająca.

Odkąd zadecydowałam się zostać czarownicą, babcia stała się moją mentorką. Do tej pory uczyła mnie podstaw tajemnych sztuk. Dużo jej zawdzięczam, ale nadszedł czas, bym zaczęła praktykować na swoich własnych zasadach, z dala od czujnego oka i ochronnej ręki. Razem z moim chowańcem wyruszamy w roczną podróż podczas pełni księżyca, już za dwa dni. Mam nadzieję nauczyć się czegoś nowego pośród innych kultur i społeczności, ale chcę także udowodnić swojej mentorce, że dobrze wybrała swoją następczynię.

Gdy śnię o swoim nowym domu, często budzę się z niejasnymi obrazami smoków szybujących na bezchmurnym niebie i posmakiem ziołowej herbaty w ustach.

x
Pożegnanie

x Najbardziej będę tęsknić za babką, która do tej pory była dla mnie ostoją, wiedzą, pomocną dłonią i całym światem. Wychowywała mnie, dbała o mnie i rozumiała jak nikt inny w wiosce, która na naszą formę magii patrzy spode łba. Nie będę natomiast tęsknić za niespokojnymi spojrzeniami, dziwnymi pytaniami czy szeptami za plecami. Ciągle śni mi się po nocach, że gdy powrócę, babci już zabraknie, lub że mieszkańcy wioski przegonią ją stąd na dobre. Boję się, że wrócę tak samo nieświadoma jak jestem teraz, i że niczego się nie nauczę, a przez to nie będę w stanie jej pomóc.

Na dwa dni przed wyruszeniem w podróż spotkałam Holmoak, córkę najbogatszego rybaka w całej okolicy. Próbowała się ze mnie wyśmiewać, pytając, czy już skleiłam sobie łódkę z patyków, czy zamierzam zaczarować sobie miotłę i odlecieć w siną dal. Korciło mnie, by zdzielić to zarozumiałe dziewuszysko w ten pusty łeb tak, by echo się poniosło, ale czułam czujne spojrzenie babki na plecach. Odpowiedziałam jej tylko, że nie musi zaprzątać sobie swojej wywietrzonej przez morskie wiatry główki kwestią mojego transportu i poszłam w swoją stronę. Rok bez patrzenia na tą zarozumiałą flądrę brzmi jak spełnienie marzeń.

Na dzień przed wyjazdem stary znajomy babki, stolarz poprosił mnie o pomoc - miałam rzucić zaklęcia wspomagające na przedmioty, które zabierał ze sobą na targ w Ediros na sprzedaż. Kilka prostych czarów zawsze pomagało drewnianym meblom i bibelotom lepiej znosić trud podróży. Gdy przeglądałam wytworzone przez niego krzesła i stoły, wypowiadając kolejne słowa, przyglądał mi się z uwagą. Zawsze niewiele mówił, dlatego zaskoczyło mnie, gdy po skończonej pracy, wręczając mi należne srebro, powiedział, że dobry rzemieślnik nie oferuje wielu rzeczy, za to tylko te najlepszej jakości. Skinęłam głową i podziękowałam, choć jeśli mam być szczera, to do tej pory nie jestem pewna, co chciał mi przez to przekazać.

x
x Odejście

Księżyc oświetlał srebrnym blaskiem leniwie rozbijające się o piaszczysty brzeg fale, gdy wraz z babką pakowałam do łodzi ostatnie bagaże. Choć nie miałam ich ze sobą dużo, trudno było dla nich znaleźć miejsce w wypełnionej po brzegi łodzi. Odpływałam wraz ze stolarzem, który miał odstawić mnie do Ediros, skąd kolejny stary znajomy babci obiecał zabrać mnie na główny ląd. Babcia zna zaskakująco dużo ludzi jak na fakt, że prawie nigdy nie opuszczała wioski.

x

Oprócz naszej trójki nad wodą nie było nikogo. Pracowaliśmy w ciszy, a gdy łódź odmówiła przyjęcia większej ilości bagażu, po raz ostatni przytuliłam babcię. W odpowiedzi otrzymałam stanowcze, ciepłe poklepanie po plecach. Drugą ręką wcisnęła mi w dłoń małą kościaną figurkę kociołka do przyrządzania mikstur. Z wdzięcznością kiwnęłam głową i schowałam ją do kieszeni płaszcza. Babcia życzyła mi bezpiecznej podróży, a mnie wzruszenie i strach ściskały zbyt mocno za gardło, by wydusić z siebie coś więcej niż krótkie "Do zobaczenia za rok". Stolarz obiecał się mną zająć, po czym oboje wsiedliśmy do obładowanej łodzi i powoli odbiliśmy od brzegu. Gdy po raz ostatni się obróciłam, babcia wciąż stała w miejscu, nieporuszona, a morska woda obmywała jej stopy. Niepewnie podniosłam rękę i pomachałam na do widzenia, po czym obróciłam się w stronę stolarza i chwyciłam swoje wiosło.

x
Podróż

Uzupełnij

x
xTrelhrad

Uzupełnij